Od skręconej kostki do pracy na pełen etat, czyli o tym jak hobby zamieniło się w biznes rozmawiamy z kingą, twórczynią marki @bimbamsobie

W trzeciej rozmowie z cyklu "Okiem twórcy" rozmawiamy z Kingą, która stworzyła markę z cudowną, słodką biżuterią. Czy tworzenie w modelinie jest trudne? Skąd pomysł na nazwę? Dowiecie się tego czytajac nasz wywiad!

1. Na początek chciałam zapytać, jak to się stało, że zaczęłaś wykonywać takie małe cuda? Czy początkowo było to raczej hobby, czy może od początku chciałaś stworzyć własną markę? 

Tak, zaczęło się od hobby! Jakieś takie małe rękodzieła towarzyszyły mi od zawsze, często szukałam czegoś co mogę sobie robić w domu.W klasie maturalnej, w styczniu, skręciłam kostkę i przez dwa tygodnie siedziałam z nogą w gipsie w domu. Mama kupiła mi modelinę, żeby jakoś zabić nudę. Zaczęłam lepić i robiłam to całymi dniami, potem dokupiłam elementy do stworzenia z tych ‘lepidełek’ biżuterii i jakoś tak poszło. Najpierw pokazałam koleżankom, potem powstał blog – jako katalog moich prac. Potem to poszło lawinowo. Najpierw faktycznie jako hobby, a potem znaleźli się chętni na moje prace, a ja mogłam dalej lepić, uzupełniać półfabrykaty i doskonalić warsztat. To było coś fantastycznego! No i w sumie nadal jest, teraz jest to moja praca na pełny etat. 

2. A zdradzisz nam skąd wziął się pomysł na nazwę? Jest świetna! 🙂

Bardzo dziękuję! Początkowo nazwa była inna, ale w pewnym momencie stwierdziłam, że czas ją zmienić. Szukałam nowej nazwy długo, ale ciągle było ze mną hasło, które usłyszałam od klientki na targach, że ‘kolczyki tak fajnie sobie bimbają na uszach’. To był taki moment zapalny. Zaczęłam drążyć ten pomysł, okazało się, że znaczenie tego hasła jest niestety dosyć pejoratywne. Bimbać sobie to oznacza potocznie obijać się po prostu. Chciałam zmienić znaczenie tego zwrotu w moim kontekście. We własnym biznesie pracuję dwa razy ciężej niż w zwykłej pracy, a to kolczyki bimbają na uszach 🙂

3. Rzeczy, które tworzysz są raczej niewielkich rozmiarów, a jednocześnie zawierają dużo szczegółów – czy potrzeba dużo cierpliwości do tworzenia takich maleństw? Pestki w arbuzowych kolczykach, mini tarta na wisiorku… To wydaje się bardzo trudne!

To fakt, cierpliwość jest tu istotna! Ktoś o słabych nerwach mógłby modelinę rzucić w kąt po pierwszej nieudanej próbie. A tego trzeba się nauczyć, obyć z materiałem, zrobić 50 nieudanych projektów, żeby w końcu wyszedł ten udany. Później wszystko przychodzi łatwiej, ale tu – jak z wszystkim- trzeba praktyki i odrobiny zdolności lub predyspozycji manualnych.

Ja bardzo lubię dziubać, siedzieć godzinami. Czasem trzeba też znaleźć sposób na to, by zrobić coś nieco łatwiej, inspirować się innymi dziedzinami życia, np. cukiernictwem czy robieniem słodyczy. Każdy wypracowuje swoje ułatwienia, uczy się odpowiednich technik. Na początku wszystko wydaje się trudne dopóki nie rozłożymy tego na czynniki pierwsze i po prostu nie spróbujemy.

 

 4. Czego potrzebuje początkująca osoba która chciałaby ulepić coś dla siebie? Są jakieś specjalne narzędzia czy modelina, które ułatwiają pracę?

Żeby zacząć potrzeba naprawdę niewiele. Wystarczy modelina, wykałaczka, może szczoteczka do zębów, jakiś nożyk – zwykły do masła lub np. do tapet. I to wszystko, żadnej filozofii. Największą pracę i tak robimy dłońmi. Kształtujemy, rolujemy i kulamy. Oczywiście te wszystkie wymyślne – bardziej lub mniej – narzędzia pomagają. Dobrze jest mieć dłutko kulkowe, wykrawaczki, foremki, ale na sam początek wystarczy nożyk i wykałaczka.
Nie polecam tez od razu inwestować w droższą modelinę typu Fimo czy Premo. Jeśli to ma być tylko zabawa, polecam zacząć od zwykłej Astry lub modeliny od Herlitz, które kosztują kilka złotych. Inwestycja żadna, a sprawdzimy czy takie hobby jest dla nas. Być może wcale się z modeliną nie polubimy, a nie wydamy kilkudziesięciu złotych na porządną modelinę, która będzie leżeć w szafie.

5. Czy prowadzisz też jakieś warsztaty, kursy, a może bloga na którym pokazujesz jak stworzyć coś samodzielnie? 

Zdarzyło mi się już prowadzić warsztaty na życzenie, a w planach na ten rok miałam stworzenie miejsca, gdzie od jesieni takie warsztaty mogłyby odbywać się regularnie. Teraz plany mam trochę pokrzyżowane, ale pomysłu jeszcze nie odkładam. Chciałabym do tego wrócić, gdy sytuacja się uspokoi.

Tymczasem stworzyłam taki mini kurs lepienia z modeliny, który jest idealny na ten czas, gdy musimy siedzieć w domu. Omawiam w nim narzędzia, różne techniki, przeprowadzam po kolei przez proces tworzenia kilkunastu wzorów i pokazuję jak zrobić z nich biżuterię. To jest kurs dla totalnie początkujących, którzy chcą zacząć a nie wiedzą od czego.

6. Gdzie można znaleźć Twoje prace? Czy poza Internetem masz jakieś ulubione targi czy kiermasze. na których można Cię znaleźć? 

Sprzedaję głównie w Internecie, od zeszłego roku w końcu po kilku latach dorobiłam się własnego sklepu.

Latem jednak można spotkać mnie podczas wielu wydarzeń w okolicach Trójmiasta. Głównym punktem moich spotkań z klientkami od lat jest Jarmark Dominikański. To wielkie wydarzenie logistyczne dla takiej małej pracowni jak moja, przygotowuję się do tego wiele miesięcy, ale uwielbiam Jarmark. Ma swój klimat, tam poznaję i zaprzyjaźniam się z innymi twórcami, tam też poznałam mojego chłopaka 🙂

Regularnie odwiedzam Tczew, Starogard Gdański, Sopot, a szczególnie bliskie mojemu sercu są Jarmarki w Owidzu, które mają miejsce przed Bożym Narodzeniem i przed Wielkanocą.

Bardzo dziękujemy Kindze,  że znalazła dla nas czas! Więcej jej prac znajdziecie pod adresem bimbamsobie.pl

A jeśli nie czytaliście wcześniejszych wywiadów, to gorąco do tego zachęcamy 🙂

2020 © Polscy Twórcy Rękodzieła