sprzedaż nie tylko w internecie, czyli o własnym sklepie z rękodziełem rozmawiamy z jagodą @jagoda_nieporzeczka

W kolejnej rozmowie z cyklu "Okiem twórcy" rozmawiamy z Jagodą, która prowadzi w Poznaniu sklep z rękodziełem. Z jakimi wyzwaniami wiąże się taka działalność? Czy przynosi dużo satysfakcji? Za chwilkę dowiecie się sami!

1. Bardzo lubimy słuchać o początkach związanych z rękodziełem – jak to było u Ciebie? Pamiętasz, jak zaczęła rozwijać się Twoja pasja?

Odkąd sięgam pamięcią, już od przedszkola kochałam wszelkie prace plastyczne. Mama do dziś przypomina mi, że zawsze jako ostatnia kończyłam różne prace w przedszkolu. Musiały być dopieszczone w każdym detalu, zawsze odpowiednio do wieku oczywiście ;) Potem było szycie ubranek dla lalek - bardzo lubiłam tak zwane "coś z niczego". Nie było jeszcze wtedy internetu. Pamiętam do dziś, jak przeglądałam gazety typu "Pani domu" i wyrywałam wszystkie interesujące mnie artykuły o dekoracjach. Wiesz, że nawet do dziś mam ten zielony segregator w Myszkę Miki! A w nim cały stos różnych wycinków :) Potem szło już z górki, chciałam być florystką, więc robiłam wszelkie kompozycje i dekoracje do domu na Święta.

2. Prowadzisz w Poznaniu stacjonarny sklep z rękodziełem – brzmi super! Obecnie wielu rękodzielników działa wyłącznie internetowo.  Co skłoniło Cię do tego, by wyjść poza internet i otworzyć sklep?

Kiedy zapadła decyzja o otwarciu sklepu, od razu wiedziałam, że będzie on tutaj, na poznańskim Łazarzu. W końcu dzięki mojemu mężowi, mieszkam tu od wielu lat! Chciałam więc działać lokalnie, tak jak wielu moich znajomych. Zamysł był taki, by nie był to tylko sklep, ale też miejsce spotkań, rozmów i warsztatów dotyczących rękodzieła. Tak, by rozpowszechnić tę ideę oraz by ludzie zaczęli doceniać pracę innych. Zaczełam więc poszukiwania lokalu tutaj, choć słyszałam, że to nie ma sensu... że mam dać sobie spokój i znaleźć coś na Jeżycach (czyli w innej dzielnicy miasta). Pomysł fajny, ale niestety po pierwsze koszta były dla mnie zbyt wysokie, a po drugie Jeżyce mają już swoją renomę i ładnie się rozwijają. Pomyślałam więc - to po co ja tam? I uparłam się, że mimo wszystko uda mi się tutaj, na Łazarzu. Powoli, może i ciężko, ale się uda! No i okazało się, że choć nie jest lekko, to satysfakcja jest dużo większa! Małymi krokami i z dużym nakładem pracy, ale jednak cały czas do przodu. Czasem mam wrażenie, że sprzedawanie przez internet to trochę takie bycie anonimiwym. A mi bardzo zależało na tym, by mieć kontakt z ludźmi, móc z nimi porozmawiać i wymienić się zdaniem na dany temat czy wysłuchać opinii na temat produktu. To bardzo miłe uczucie, gdy widzisz, że klienci wracają  nawet nie po zakupy, ale by tak po ludzku powiedzieć "cześć"
3. A co można u Ciebie znaleźć? Czy są to wyłącznie Twoje produkty, czy współpracujesz też z innymi rękodzielnikami? 

Oczywiście, poza moimi rzeczami (których w sumie przez brak czasu jest w sklepie najmniej) można znaleźć produkty różnych osób działających lokalnie, ale i też z innych części Polski.  Od samego początku bardzo zależało mi na tym, by mieć dobry kontakt z rękodzielnikami – bo to też jest bardzo ważne! Dlatego też dużo osób to moi znajomi lub osoby poznane na targach rękodzielniczych, z którymi nawiązałam współpracę. Często wymieniamy się doświadczeniem czy informacjami, dotyczącymi np. targów, na których warto zawitać, Najważniejsze jest to poczucie, że za danym produktem stoi człowiek, który wkłada w to swoje serce i pasję 🙂 

 4. Sklep to pewnie spore wyzwanie. Mogłabyś nam zdradzić, co wydaje się najtrudniejsze w prowadzeniu takiego stacjonarnego sklepu?

Tak, to spore wyzwanie, głównie ze względu na koszty wynajmu lokalu, ale też i brak czasu na tworzenie własnych produktów, Sklep obchodził niedawno pierwsze urodziny, z czego bardzo się cieszę! Poa tym, pojawia się coraz więcej zamówień z wysyłką. Jest więc co ogarniać! Mój dzień jest bardzo urozmaicony: obsługuję klientów w sklepie, odpisuję na wiadomości w mediach społecznościowych, przyjmuję nowy towar, co wiąże się z przeorganizowaniem półek, ometkowaniem i zrobieniem zdjęć, które wstawiam na insta czy fb. Trzeba też uszykować paczki do wysyłki… Dzień mija tak szybko, że czasem nie zdążę zrobić swoich produktów. Sporo czasu zajmuje też ogłaszanie się i tworzenie postów – jest to dla mnie najtrudniejsza część dnia, bo zdecydowanie wolę bezpośredni kontakt z ludźmi 🙂 Myślę też, że trudne jest uświadamianie klientów , że jest to nasza ręczna praca, więc cena jest wyższa niż w sieciówce. Ludzie jeszcze nadal pod względem cen porównują rękodzielników do chińskich fabryk 🙁 A to naprawdę jest niemożliwe do osiągnięcia. Mam jednak nadzieję, że z czasem świadomość ta będzie coraz większa.

 5. Ale taki sklep, to pewnie dużo satysfakcji? Jakie momenty w swojej pracy lubisz najbardziej?

Tak, jest to dużo satysfakcji 🙂 Tak jak wspomniałam, często słyszałam, że sklep nie wypali i mam sobie dać spokój. A tu niespodzianka 🙂 Minął już rok od otwarcia! Nawet nie zdajesz sobie sprawy z tego, jak bardzo nie mogłam doczekać się tego dnia 🙂 Powitać Was i móc razem świętować ten dzień. Bardzo dodaje mi skrzydeł to, że klienci wracają i chwalą, że są zadowoleni z produktów. Oczywiście zdarzają się też reklamacje, ale w końcu jesteśmy tylko ludźmi. Wszystko jednak da się naprawić i klienci bardzo to cenią. 

Podczas warsztatów z dziećmi uwielbiam moment, kiedy uczą się czegoś nowego. Pamiętam jak dziś dzień, w którym przyszła dziewczynka, która bardzo bała się obsługiwać gorący klej. Pokazałam jej co robić, by używać go właściwie. Wiesz, że na koniec biegła do mamy dumna jak paw, krzycząc “Mamo, mamo! Ja już sama używam gorący klej!” Zdarza się też, że na pierwszych zajęciach dzieci są bardzo zawstydzony i małomówne. Pewnie myślisz, że nie zjawiają się na kolejnych zajęciach? Wcale nie! Wracają, a ja nagle staję się ciocią Jagodą 🙂 A kiedy wychodzą mówią: “Mogę się przytulić do cioci na pożegnanie?” To jest sztos! Serce mięknie, a ja mam poczucie, że to, co robię ma sens. Kocham moją pracę, mimo że nie raz jestem zmęczona, bo tak naprawdę pracuję cały czas. Nie zamieniłabym jej jednak na żadną inną!
 
6. Czy poza sprzedażą prowadzisz też warsztaty, czy kursy związane z rękodziełem?

Tak, prowadzę warsztaty dla dzieci i dorosłych. Choć tak naprawdę, ja pracuję głównie z dziećmi. Na warsztaty dla dorosłych zapraszam dziewczyny, które prowadzą zajęcia związane z ich techniką. Natalia prowadzi zajęcia z akwareli, Paulina z makramy czy szydełka, Kasia z szycia na maszynie, a Julka z haftu ręcznego. Cały czas szukam nowych osób i tematów do zajęć tak, by oferta była jak najbardziej rozbudowana. Jest również możliwość wyprawienia dzieciom urodzin w formie zajęć plastycznych. To też się bardzo fajnie sprawdza 🙂 Obecnie niestety z powodu pandemii, najlepiej sprawdzać bieżące wydarzenia na instagramie lub facebooku.

Bardzo dziękujemy Jagodzie za to, że znalazła dla nas czas! Więcej na temat warsztatów oraz godzin otwarcia sklepu znajdziecie na facebooku 🙂  

A jeśli nie czytaliście wcześniejszych wywiadów, to gorąco do tego zachęcamy 🙂

2020 © Polscy Twórcy Rękodzieła